Tydzień z grą Arcania: Upadek Setarrif dzień 5

W ramach wspólnej współpracy z firmą CD Projekt przy promocji Arcania: Upadek Setarrif mamy dla Was ostatni artykuł z cyklu “tydzień z…”. Nasz Redakcyjny kolega Szkeleton przedstawi Wam metamorfozę jaką przeszli bohaterowie, których znamy od pierwszej części Gothica.

Znane wszystkim postacie występujące w Arcania : Upadek Settarif

Gothic zaczął nas bawić już od 2001 roku. Wtedy w trakcie rozgrywki zapoznaliśmy się z charakterystycznymi i nietuzinkowymi postaciami takimi jak m. in. Diego, Milten, Gorn czy chociażby Lester. Przez wszystkie siedem odsłon całej serii (wliczając dodatki) mogliśmy ich lepiej poznawać, zaprzyjaźnić się, zobaczyć jak na przestrzeni części zmieniają się ich motywacje i postępowanie oraz wspólnie odkrywać niesamowity świat uniwersum Gothic. Ideą tego artykułu jest streszczenie i przedstawienie wam najciekawszych NPC-tów na przestrzeni lat spędzonych z sagą. Zobaczcie sami jakie postacie miały znaczący wpływ na fabułę w trakcie rozgrywki trwającej nieprzerwanie od 11 lat.

 

 

 

Gorn

 

 

Przybywając pierwszy raz do Nowego Obozu spotykamy czarnoskórego najemnika, który przedstawia się nam jako Gorn. Ale kim on był i jak się tam dostał? Biorąc pod uwagę jego zachowanie i wygląd można dojść do wniosku, iż mógł należeć do królewskiej armii wysp południowych (o czym świadczy jego czarna karnacja), a przez swój charakter trafił pod barierę, ponieważ był skłonny do bitki. Pod magiczną kopułą był rozpoznawany jako jeden z najlepszych wojowników, nie czujący strachu, a szerzący go. Jego znakiem rozpoznawczym był wielki dwuręczny topór, którym siekał wrogów przez wszystkie części serii Gothic. Był porywczy oraz nienawidził wrogów, za to szanował przyjaciół. Gorn nie zmieniał się. W kolejnej części nadal był porywczy, waleczny oraz odważny. Walczył o wolność i potrafił dotrzymywać słowa wyzwalając spod okupacji kontynent. Jednak jego porywczość doprowadziła do wojny domowej, którą wróg wykorzystywał w swoich planach. Potem odkrył u siebie możliwości przywódcze jak i strategiczne, by później zostać nazywany bohaterem Gothy. Jak już było wspomniane potrafił dotrzymywać słowa oraz tajemnic tym samym został generałem. Piranha Bytes nie przywykła zmieniać swoich postaci przez co gracze mogli utożsamiać się z nimi do samego końca.

 

 

W nowej serii Arcania przeszedł niemałą metamorfozę za sprawą Spellbound. Ruszył z Bezimiennym na podbój wyspy jako jego generał, jednak spisek związany z innym generałem zmienił jego nastawienie do reszty tym samym powracając do zawodu najemnika. Lecz tym razem jego porywczość oraz brutalność nie doszły do głosu. Stał się spokojny, opanowany oraz bardziej tolerancyjny. Miło przywitał nowego znajomego, którym był zwykły pasterz, przy czym wciąż zastanawiał się jak pomóc swemu opętanemu przyjacielowi  pamiętając o przysiędze, która mu złożył. Walczył tylko w ostateczności, większość rzeczy chciał załatwiać pokojowo. Nie znaliśmy go od tej strony, jednak w Upadku Setarrif ponownie poznajemy go jako porywczego, brutalnego oraz nie stroniącego od walki wojownika. Takiego, jakiego go zapamiętaliśmy oraz polubiliśmy. Oto cały Gorn, nie sposób go nie lubić.

 

 

Diego

 

 

Pierwsza osoba jaką spotykamy po zakończeniu intro w pierwszej części. Jego imię poznajemy zaraz na początku słysząc od niego „Nazywam się Diego”. Znany jest przede wszystkim ze swojego charakterystycznego wąsika. Skąd wziął się pod barierą? W trakcie gry dowiadujemy się, że został wykorzystany przez swego wspólnika w brudnych interesach i zrzucony do kolonii karnej. Dowodem świadczącym o jego winie były sfałszowane dokumenty. Pod barierą nadal robił to co na wolności. Dorabiał się majątku oszukując oraz kradnąc. Dzięki swym umiejętnościom retoryki szybko wspiął się po drabince hierarchii kolonii karnej. Poznajemy go później jako jednego z najlepszych łuczników w dolinie oraz najlepszego złodzieja. Nie lubił broni krótkiej, wolał ciche oraz bezpieczne rozwiązania. Posiadał swe własne grono zaufanych osób, reszta była partnerami w interesach – „bisnes is bisnes”. Po wydostaniu się z kolonii obudziła się w nim chęć zemsty. Wrabiając swojego wspólnika zerwał z dręcząca go przeszłością. Diego nie zmieniał się w ogóle. Zawsze fascynowały go pieniądze.Wciąż dążył do wzbogacenia się czy to kosztem innych czy swoim. Jego powiedzenie „to co znajdziesz jest twoje” zawsze pozwalało zdobyć złoto. W końcu dopiął swego i stał się najbogatszym człowiekiem na kontynencie. Chłopacy z Piranha Bytes postawili przed nim cel, który został przez niego zrealizowany w stu procentach.

 

 

Jednak gdy Spellbound przejęło pracę nad Arcanią, Diego przeszedł metamorfozę. Zestarzał się, powoli tracąc swe umiejętności złodziejskie co było u niego niepodobne. W końcu zajął się przemytem. Stał się człowiekiem który pływa od wyspy do wyspy wymieniając się przedmiotami. Nigdy to do niego nie pasowało, gdyż wszystko czego się dorobił zdobywał wykorzystując innych. Nie przywykliśmy do jego samodzielnej pracy i to na tak szeroką skalę. Dodatkowo pożegnał się z łukiem, za to poszerzył swoje umiejętności walki bronią jednoręczną. Tym samym porzucił swoją koncepcję likwidacji wroga na odległość. Został mentorem nowego bezimiennego, chociaż nie przywykł dzielić się z innymi swoją wiedzą na temat walki. Diego przeszedł dużą metamorfozę – ze sprytnego i chciwego na spokojnego starszego człowieka. Dodatkowo kilka razy musiał skorzystać z naszych usług, które polegały na uwolnieniu go zza krat. Diego jakiego znaliśmy w kolonii nigdy nie przebywał w klatce dłużej niż kilka sekund. Nie takiego go znaliśmy. Może to z powodu starości? W ostatniej części ciężko pracuje łopatą próbując odkopać wejście do podziemi – Diego którego pamiętamy znalazłby kogoś i przekonał go, że ma to robić za niego, oczywiście za darmo.

 

 

Milten

 

 

Poznajemy go podczas próby dostarczenia listu do arcymaga. Milten trafił do koloni za…kradzież jabłek. No cóż, jak pech to pech, a może to tylko żart z jego? Tego chyba już nigdy się nie dowiemy, gdyż mag niechętnie wspomina o swojej przeszłości. Pod barierą szybko awansował w hierarchii obozowej i stał się jednym z magów, którzy byli doradcami magnatów. Opanowanie, spokój oraz mądrość – to jego główne cechy charakteru. Zawsze potrafił znaleźć wyjście z każdej sytuacji stroniąc przy tym od walki. Pod barierą z zapałem studiował pozostawione przez magów księgi, stając się coraz to inteligentniejszy oraz sprytniejszy. Jedyną broń jaką posiadał była magia, którą posługiwał się nad wyraz dobrze. Nie bez powodu król wybrał go do sprawdzania magicznych przedmiotów – wśród magów był uznawany  za jednego z najlepszych alchemików. Ciągle szukał nowych informacji o świecie, o bogach i o samej magii. Mało było pytań, na które nie znałby odpowiedzi. W końcu stał się kimś w rodzaju mędrca, najwyższym magiem na kontynencie, który serdecznie dzielił się swoją wiedzą z innymi. I tu ekipa Piranha Bytes doprowadziła historię tej postaci do końca. Jednak hindusi dodali jeszcze coś od siebie. Wielka mądrość często jest pożądana przez osoby trzecie. Przekonaliśmy się o tym podczas uwalniania go spod rąk chciwych orków.

 

 

Pod skrzydłami Spellbound Milten po raz kolejny przeszedł metamorfozę. Został przywódca magów, usunął wszystkie inne stowarzyszenia i stworzył jedno, nie wyznające żadnego boga, a działające na prawach natury. Milten nadal zgłębiał misteria wiedzy, głównie dotyczące żywiołów. Podczas spotkań z magiem daje się wyczuć bijącą od niego manię wielkości. Mimo to chętnie dzielił się swoją wiedzą z innymi, nawet z wrogami. Mogło się wydawać, że znajduje przyjemność w ukazywaniu swej mądrości. Jego dawna skromność przegrywa z pokusą wywyższania się. Pomimo, iż zawsze był samotnikiem, do Argaanii postanowił wyruszyć ze swoim przyjacielem Lesterem, by mieć przy sobie znajomego kompana. W najnowszym dodatku ponownie uwidacznia dawne cechy – mądrość oraz przyjacielskość.

 

 

Lester

 

 

W wyniku pewnych wydarzeń Bezimienny dostaje się do Sekty – Obozu położonego na bagnie. Pierwszą osobą jaka jest skłonna z nami porozmawiać jest właśnie Lester. Jaka była jego historia? Nie wiadomo dużo na jego temat. Wiemy tylkoo, że był czeladnikiem Constantina w mieście i nikt nie wie jak trafił pod barierę. Możemy tylko spekulować na ten temat. Nie podobało mu się życie pod barierą i chciał się szybko z niej wydostać. W tym celu dołączył do Obozu, mimo iż nie wierzył w ich boga. Szybko uwidaczniają się jego cechy: niecierpliwość i zdeterminowanie. Nie pasjonował się walką. Wolał spokojnie czekać na ozwój wydarzeń paląc przy tym ziele. Tak…Lester był nałogowym ćpunem, a jego ulubioną używką było bagienne ziele, które codziennie popalał. Szukał też okazji do wzbogacania się. Jak pamiętamy szukał aktów własności kopalni rudy by móc negocjować z królem. Z biegiem czasu los oszczędzał go coraz mniej. Złe moce oraz głosy w jego głowie pozbawiły go racjonalnego myślenia przez co zmienił się nie do poznania. Bał się czegoś, stał się bardziej tchórzliwy oraz skończył z paleniem. Jednak po pokonania źródła jego udręk wszystko wróciło do normy. Opanowanie i spokój ponownie stały się jego wizytówką. Dodatkowo obudziły się u niego magiczne moce, które chcieli wykorzystać orkowie. Jak już wspomniano nie był skłonny do walk, dlatego nie szukał zwad. Po wyzwoleniu go odnalazł swoje miejsce na ziemi. Zaczął plantacje swojego ulubionego ziela w Varancie. Tak jak w poprzednich przypadkach PB dokończyło historię tej postaci.

 

 

Spellbound nieco zmieniło naszego przyjaciela. Z nieznanych przyczyn opuścił swoją plantację ziela i wyruszył wraz z  Milten, by zgłębiać tajniki magii. Nie przypadło mu to jednak do gustu. Zawsze wolał tradycyjną walkę. Lubił samotność toteż postanowił zostać pustelnikiem. Zaczął współpracować z orkami, czego nie zrobiłby stary, dobry Lester. Znany był jako spokojny człowieka, mimo to nienawidził zielonoskórych. Z biegiem czasu budzą się w nim cechy negocjatora. Zawsze chciał rozwiązywać sprawy po pokojowemu, bez zbędnej walki, bez zbędnych wrogów. Można przypuszczać, że wieloletnie palenie ziela zrobiło swoje, ponieważ w każdym widzi przyjaciela. Doprowadza go to do ponownego zwiedzania świata zza krat. Mimo to nadal pozostaje starym dobrym Lesterem.[/quote]

 

Lee

 

 

Po zapoznaniu się już z Gornem mogliśmy udać się do przywódcy obozu, Lee. Jego historia jest ciekawa. Przed wrzuceniem za barierę był najlepszym generałem swego króla, co nie podobało się spiskowcom, którzy wrobili go w morderstwo królowej. Rhobar II, mimo iż nie wierzył, że to właśnie Lee zabił jego żonę musiał go ukarać. Były generał poprzysiągł mu zemstę, która stała się głównym celem jego egzystencji. Poznajemy go jako charyzmatycznego, odważnego oraz wspaniałego stratega. Dzięki swym umiejętnościom przywódczym wielu ludzi nadal mogło cieszyć się życiem, a swoimi przemowami potrafił podnosić na duchu dźwigając morale swojej załogi. Nie lękał się śmierci, w jego umyśle kłębiły się tylko i wyłącznie rożne scenariusze zemsty. Po wydostaniu się z kolonii wielu ludzi poszło za nim, widząc w nim urodzonego przywódcę. Nie chciał walczyć z paladynami. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie są oni niczemu winni. Przybyli jedynie pomóc mieszkańcom miasta. Utrzymywał dobre kontakty ze swoimi dawnymi oficerami oraz przyjaciółmi dzięki czemu nie został przez nich zapomniany. W końcu jego zemsta dokonała się. Zabił króla, co zamknęło ten etap jego życia. Objął władzę po zamordowanym. Był dobry dla poddanych, charyzmatyczny, sprytny oraz odważny. Nie chciał narażać niewinnych na niebezpieczeństwo więc nie ingerował w wojny. Dzięki swym zdolnościom udało mu się wraz z sojusznikami zażegnać wojnę domową. Historia zatoczyła koło – wkrótce ponownie objął stanowisko głównego generała wojsk myrtańskich.

 

 

W fabule Arcanii Lee pojawia się epizodycznie. Piastuje on stanowisko głównego generała wojsk, które udały się do obleganego miasta. Jednak Lee ponosi porażkę, być może pierwszą w życiu, a to za sprawą tajemniczych sił demona. Ukrył się w jednej z wież w Setarrif i czekał na rozwój wydarzeń. Zmienił się nie do poznania. Popadł w depresje po stracie ludzi i nie pozostało w nim wiele ze znanego nam da najemnika.

 

 

Hagen

 

 

Jako świeżo upieczony członek jednego z ugrupowań w Khorinis możemy stanąć twarzą w twarz z namiestnikiem tego miasta, który jest jednocześnie dowódcą przybyłych paladynów. Jest nim Lord Hagen, jeden z najbardziej zaufanych ludzi króla. Swoje stanowisko objął po poprzednim z generałów, który został zrzucony do kolonii karnej… Hagen szybko zdobywa zaufanie w mieście. Jest bardzo regulaminowy, dlatego niechętnie pomaga Bezimiennemu przybyszowi. Później dowiadujemy się, że udał się do zamku w Górniczje Dolinie i tam stoczył bitwę z przeważającą siłą zielonoskórych, z której prawdopodobnie nie wyszedł cało. Tak miała zakończyć się jego historia spisana przez studio Piranha Bytes…

 

 

…jednak Spellbound nie zamierzało pozostawiać takiego stanu rzeczy. O bitwie Hagena i paladynów w Górniczej Dolinie wiemy niewiele. Dodatkowo wiele informacji jest sprzecznych, dlatego tak na prawdę nie wiadomo co się z nim działo. Aż do czasu gdy podobnie jak Lee stał się generałem króla Rhobara III i nadal pozostaje wierny swym ideałom. Jako jeden z nielicznych widzi chorobę króla i stara się coś z tym zrobić. Po udanych walkach udaje się do Lee z odsieczą, lecz również jemu nie udało się opanować sytuacji w mieście. Dołącza do generała przebywającego w wieży. Po krótkiej rozmowie odchodzi w siną dal i już nigdy go nie widzimy. Hagen to jedna z niewielu postaci z universum Gothica, która jest stała w swych ideałach i zachowaniach.

 

 

Xardas

 

 

Jego historia o jest dosyć skomplikowana. Poznajemy go w dość nietypowej części serii, a mianowicie w grze na komórkę jako młodego niecierpliwego oraz porywczego wojownika, który nie bawił się jeszcze wtedy magią. Kilkadziesiąt lat później stał się jednym z arcymagów ognia, który zasiadał w wielkiej Trójcy w klasztorze. Przed swymi pobratymcami potajemnie uczył się zakazanych sztuk z pełną cierpliwością oraz wytrwałością. Był człowiekiem spokojnym, opanowanym oraz mądrym. To jego król wybrał na dowodzącego magami podczas tworzenia bariery. Lecz nieprzewidziane wypadki uwięziły go wraz z innymi magami oraz skazańcami. Przez kolejne dni, które przeradzały się w tygodnie i miesiące szukał sposobów na ucieczkę. Jednak jego badania oraz posługiwanie się zakazaną magią nie odpowiadały pozostałym magom. Dlatego udał się na wyludnione, niebezpieczne terany by tam w spokoju kontynuować prace. Był samotnikiem i zawsze dążył do wyznaczonego przez siebie celu, a całe swe życie poświęcał jednej rzeczy – zakończeniu wojny pomiędzy Bogami. Niechętnie staje się mentorem bezimiennego podróżnika. Był bardzo nieufny oraz skryty, dzięki czemu nie musiał martwić się o bezpieczeństwo swoich tajemnic. Przez dalsze części nadal dążył do zakończenia wojny bogów, nawet za cenę ludzkiego życia, zdrady rodzaju ludzkiego, zniszczenia mocy magicznej oraz doprowadzeniu do wojny domowej. Wkrótce jego cel został osiągnięty, a on sam udał się do bezpiecznych, zapomnianych krain by oglądać skutki swych prac. Nie ingerował w całość i nie pozwalał na to nikomu innemu. Piranha Bytes zawsze wykreowała postać Xardasa na najbardziej tajemniczą w całej sadze. Nikt nie znał jego wieku, niektórzy uważali go za nieśmiertelnego, inni za chorego. Wszak nikt normalny nie żyje ponad 200 lat?

 

 

Spellbound zdecydowało się na powrót Xardasa do świata żywych. Po okresie nieingerencji postanowił interweniować – jego celem stało się utrzymanie porządku na Ziemi. Chciał utrzymać chwiejną równowagę między dobrem a złem. Nie ingerował on jednak bezpośrednio w sprawy ludzkie. Nadal był samotnikiem oraz człowiekiem zagadkowym. Odtąd ukazywał się innym pod postacią magicznej zjawy, która przekazywała nawiedzonym cenne wskazówki. Jednym z nich był pasterz z Feshyr. Tak jak za każdym razem, mag fizycznie przebywał w magicznej wieży strzeżonej przez plugawe istoty kontrolowane przez nekromantę. Nikt nigdy nie poznał prawdziwych pobudek jakie kierowały Xardasem. Jedno jest jednak pewne – odegrał istotną rolę w kształtowaniu świata universum Gothica, pozostając przy tym misterną i nieodgadnioną postacią.

 

 

Śniący

 

 

Kto? Ale jak? Zapewne nikt nie spodziewał się tego, że zostanie umieszczony tutaj Pan Demonów. Ale zacznijmy od początku. Śniący, zwany także Krushakiem, zagościł już przed pojawieniem się ludzi w dolinie, jak i na wyspie, dokładnie tysiąc lat temu. To jemu cześć oddawali zielonoskórzy, którzy widzieli w nim swe bóstwo i poświęcali się dla niego, jak i pilnowali by miał święty spokój. Jednak przebudzony demon chciał jednego, zniszczenia całego świata, a przeszkodzić mogą go tylko jedna osoba – a byłeś nim ty! Śniący na zawsze pozostawał na Ziemi, jedynie jego ciało było zawsze uśmiercane. Jego pierwotne zostało wygnane bezpowrotnie z tego świata, natomiast jego dusza pozostała i szukała nowego. Przyzywając smoki wcielił się w ich przywódcę, Smoka-Ożywieńca, który stał się nowym ciałem dla duszy. Ale nie na długo. Słabe na tamten moment został znowu pokonany, a uwolniona dusza nadal szukała. Był on uparty oraz dążył zawsze do swego z góry wyznaczonego celu. Chodzą słuchy, że Bestia była kolejnym wcieleniem demona przez splugawione Oko Innosa, które wchłonęło cząstkę mocy Śniącego po zabiciu jego smoczego szkieletu. Piranha Bytes ciągnęła potwora do końca. Nie był on niczyim sługą, a był równie potężny jak Bogowie i nigdy się nie poddawał by osiągnąć swój cel zniszczenia całego świata, jednak robiąc się z dnia na dnia coraz to słabszy oraz bardziej zdenerwowany.

 

 

Speelbound nadal kontynuowało historię demona. Tym razem dowiadujemy się, że jego dusza spoczęła w jego własnym amulecie czekając na kolejne ciało. Zbieg okoliczności sprawia, że amulet wpadł w posiadanie jego pogromcy, a Śniący wykorzystując okazję opętał króla tym samym posiadając potężne ciało oraz rozpoczynając zagładę rodzaju ludzkiego. Jednak jego potęga dobiegła do Ethorna oraz jego doradców, którzy chcieli by demon sam zniszczył ich wroga. Nie spodziewali się, że jego uwolnieniem ściągną go do siebie tym samym czując piekło na Ziemi. Nasycony Arcydemon zaczął siać pożogę oraz zniszczenie wśród argaańczyków, jednak został pokonany przez innego wojownika. Nowego Bezimiennego bohatera. A jego dusza znowu zaczęła krążyć po świecie…

 

Bezimienny, a Bezimienny czy ci sami?

Tradycyjnie dla serii Gothic główny bohater nie ma imienia, a dokładniej – nie poznajemy go w ogóle podczas rozgrywki. Co prawda bywały takie momenty kiedy próbowali się przedstawić, ale zawsze ktoś im przerywał. To z nimi przemierzaliśmy świat uniwersum, to z nimi utożsamialiśmy się grając w Gothica i Arcanię, to z nimi decydowaliśmy o losie świata i całej ludzkości.

 

Bezimienny (Gothic)

 

 

Nikt nie wie skąd się wziął, nikt nie zna jego imienia ani jego historii. Prawdopodobnie podpadł komuś ważnemu lub kogoś okradł. Cechuje go wyjątkowa zdolność do pakowania się w kłopoty, toteż nie dziw, że trafił za barierę. Jego sposób zachowywania się zależał tylko i wyłącznie od nas. Mogliśmy być dobrzy, łaskawi, uczciwi lub po prostu źli, kłamliwi oraz chciwi. Już na początku można zauważyć, że zawsze pojawia się tam gdzie coś się dzieje. Jest niecierpliwy, dąży do swych celów. Jest też bardzo posłuszny co przynosi mu nowe znajomości oraz korzyści. Czasami jednak nie potrafi ugryźć się w język przez co często pakuje się w niemałe kłopoty. Z czasem odkrywa swe powołanie jakim jest obrona świata. Potrafi poświęcić innych dla dobra ogółu, co za tym idzie wybierając mniejsze zło. Po osiągnięciu swego celu jakim było zmniejszenie wpływu bogów na losy świata udał się do Nieznanych Krain, by wraz ze swym mentorem oglądać skutki swych działalności. Z czasem zrozumiał, że ludzie bez prawdziwego przywódcy nigdy nie będą spokojni. Powraca do Myrtany, by zjednoczyć zwaśnione strony oraz zaprowadzić pokój na kontynencie. W końcu dopiął swego. Stał się królem i udało mu się osiągnąć to czego nie osiągnęli inni. Tak sobie wyobraziło zakończenie historii swego bohatera Piranha Bytes.

 

 

Spellbound natomiast kreuje głównego bohatera na tyrana, który został opanowany przez demona. Opętany szerzył zło na ziemi nie będąc tego świadom. W głębi serca wiedział, że robi źle lecz nie potrafił się temu przeciwstawić. Jedynie tajemniczy rytuał odprawiony przez jego największych wrogów uwolniło go od całego zła. Świadom szkód jakie uczynił usiłuje je naprawić zawierając sojusze, dzięki czemu zapobiega dalszemu rozlewowi krwi. Do końca gry nie zmienia się w ogóle. Uparcie dąży do swego celu i zawsze jest dobrotliwy oraz czuły na ludzki ból.

 

Bezimienny ( Arcania)

 

 

Wyrzucony przez morze na wyspę Feshyr i przygarnięty przez miejscowych. Nikt go nie znał, nikt nie wiedział skąd się wziął. Młody, nieogarnięty, ale pracowity i wytrwały. Planował udać się ze swoją nierzeczoną. Niestety, jego wioska została doszczętnie zniszczona, a on sam był jedynym, który to przeżył. Ta tragedia obudziła w nim krwiożercze instynkty. Zemsta stała się sensem jego życia. Przemierzając świat w poszukiwaniu oprawcy spotkał wielu przyjaciół, przysparzając sobie jednocześnie masę wrogów. Potrafił pomóc potrzebującym, mimo wściekłości panującej w jego sercu. Gdy dokonał zemsty, poczuł pustkę w sercu – nie miał już do kogo i do czego wracać. Postanowił pomóc wyplenić zło ze świata, by nikogo innego nie spotkała krzywda podobna do tej, jaką wyrządzono jemu. W gruncie rzeczy można zauważyć uderzające podobieństwa Rhobara III i “nowego” Bezimiennego co do pakowania się w kłopoty. A może to tylko przypadek?

Spellbound wykreowało tę postać w taki sposób, by gracze mogli się z nią szybko zaznajomić. Czy to się im udało? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam samym.

 

wordpress theme jazzsurf.com