Recenzja – Upadek Setarrif

Arcania: Upadek Setarrif, pierwszy samodzielny dodatek do czwartej części Gothica. Ale czy aby na pewno? Gra wywodząca się z liczącej już prawie 12 lat serii Gothic, która nie zawiera w swojej nazwie tego magicznego słowa na „g”. Jest to swego rodzaju sprzeczność, która już na początku zmusza do zastanowienia się nad przyczyną takiego zabiegu. Czy jest to tylko zabieg marketingowy, czy za zniknięciem „Gothica” z tytułu kryje się coś więcej?

Co prawda premiera Arcania: Upadkek Setarrif na świecie odbyła się 20 października zeszłego roku, jednakże pojawienie się dodatku w sprzedaży nie było do końca pewne. Gotowe egzemplarze gry znajdowały się pod stertą kurzu w magazynach, czekając aż ujrzą światło dzienne. Problemy finansowe JoWooD uniemożliwiały pojawienie się dodatku na rynku. Dopiero przejęcie niemieckiego wydawcy przez skandynawską firmę Nordic Games, pozwoliło na rozpoczęcie sprzedaży gry, dystrybucją której w Polsce zajęła się firma CD Projekt.

Historia kołem się toczy

Fabuła dodatku jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń, które rozegrały się w Arcania: Gothic 4. Demon przywołany przez Ethorna VI i spółkę wymyka się spod kontroli, doszczętnie niszcząc Setarrif, ostatni bastion rojalistów wiernych królowi Argaani, po czym kryje się u stóp pobliskiego wulkanu. „Nowy” Bezimienny, z woli Rhobara III wyrusza do Setarrif, by z bliska przyjrzeć się sprawie.

Tak prezentuje się początkowy zarys historii przedstawionej w Arcania: Upadek Setarrif, która w gruncie rzeczy nie komplikuje się z biegiem gry. Spellbound przygotowało nam nieco ponad 20 zadań, z czego ogromna większość, to misje dotyczące wątku głównego. Questy można uznać za poprawne, gdyż niestety nie wprowadzają w swej istocie niczego rewolucyjnego. Nastawmy się zatem na odnajdywanie, zabijanie i dostarczanie. Nie zdradzę chyba wielkiej tajemnicy, jeśli napiszę, że wszystkie nasze działania determinowane są potrzebą uratowania świata.

Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie

Rozpoczynając grę mamy możliwość zaimportowania postaci z Arcania: Gothic 4. Ci, którzy nie są w posiadaniu zapisów gry z „czwórki” nie stoją na straconej pozycji. Spellbound przygotowało trzy gotowe postaci, wyspecjalizowane w danej dziedzinie walki. Do wyboru mamy wojownika, łowcę lub maga.

Drzewko umiejętności nie różni się niczym od tego znanego nam z Arcania: Gothic 4. Jednak rozwój postaci  podczas gry to drugorzędna, a wręcz trzeciorzędna czynność. Dlaczego? Ano dlatego, że już na starcie nasza postać posiada 29 poziom i jest praktycznie maksymalnie rozwinięta w umiejętnościach związanych ze swoją profesją. Oczywiście będąc np. wojownikiem nie zaszkodzi nauczyć się paru czarów, jednak zamysł gotowych postaci w pewnym stopniu ogranicza naszą swobodę w wyborze kierunku rozwoju. W przypadku zaimportowania zapisu, na starcie gry otrzymujemy postać z identycznym „levelem”, wyposażeniem oraz z takimi samymi umiejętnościami, z jakimi zakończyliśmy „czwórkę” (jedynie ilość złota spada do 10%).

Zamysł silnej postaci już od początku gry mógł być dobry pod warunkiem  odpowiedniego  doboru poziomu trudności rozgrywki. Niestety, Upadek Setarrif nie przysporzy nam zbyt wielkich trudności nawet w najcięższym trybie „Gothic”. Skutkiem tego są dość nudne i monotonne potyczki, które wypełniają dodatkowo większość gry. Sam system walki nie uległ zmianie względem Arcania: Gothic 4. Szkoda natomiast, że w żadnym wypadku nie jesteśmy zmuszeni do odkrywania jego potencjału, gdyż bitwa z najróżniejszymi wrogami nie wymaga od nas zmiany taktyki. Jeśli chodzi o wspomnianych oponentów, to ci w większości nie pojawili się w „czwórce”, jednak czy wilk z Arcania: Gothic 4 tak bardzo różni się od opętanego wilka z upadku Setarrif?
Oczywiście dodatek wnosi garść nowych itemów. Te, pomimo tego, że wpadają nam do kieszeni na każdym kroku, nie są rzeczą niezbędną. Całą grę można przejść korzystając tylko i wyłącznie z początkowego wyposażenia gracza.

Jak cię widzą, tak cię piszą

Dodatek nie wprowadza istotnych zmian sferze wizualnej gry. W tym aspekcie Arcania: Gothic 4 prezentowała się naprawdę solidnie, toteż racjonalnym posunięciem było przeniesienie owoców prac na Upadek Setarrif. Oczywiście w przypadku „czwórki” wśród zagorzałych fanów Gothica pojawiały się głosy niezadowolenia, mówiące o zbyt cukierkowej grafice. I tutaj dodatek w pewnym stopniu powraca do korzeni serii. O ile początek gry to sielankowe widoki nadbrzeżnego krajobrazu, to całą resztę gry przyjdzie nam spędzić w brudnych zakamarkach zrujnowanego miasta oraz podziemi. 
Uwagi można mieć do optymalizacji gry. Jest ona nieco gorsza, niż w spatchowanej Arcanii: Gothic 4, w konsekwencji czego wymagania sprzętowe dodatku są nieco wyższe.

Nasze kosteczki słuchowe łechta muzyka znana z podstawki. Dodatek nie wnosi nowych ścieżek dźwiękowych, co przy odrobinie dobrej woli można przyjąć z zadowoleniem. W końcu podkład dźwiękowy „czwórki” stał na wysokim poziomie, podkreślając  nastrój towarzyszący temu, co widzieliśmy na ekranie. To samo czeka nas podczas gry w Upadek Setarrif.

{youtube}yez1fA-mT24{/youtube}

Nazywam się Legion, bo jest nas wielu

Czy kiedykolwiek przyszło wam na myśl, że ciekawym urozmaiceniem gry byłoby wcielenie się w postać któregoś z przyjaciół Bezimiennego? Arcania: Upadek Setarrif udostępnia taką możliwość!

Początkowe zapowiedzi tego rozwiązania powodowały wiele spekulacji co do jego formy. Ostatecznie okazało się jednak, że nasze wcielenia w inne postaci są okazjonalne. Jak to rozumieć? Mianowicie gra Lesterem i Gornem (bo tylko tymi postaciami przyjdzie nam dodatkowo kierować) trwa zaledwie kilka minut i w gruncie rzeczy nie różni się niczym od sterowaniem Bezimiennym. Niemniej jednak jest to ciekawy pomysł, który jednak mógł zostać zrealizowany w ciekawszej formie.

Polacy nie gęsi, swój język mają

Wszystkie dotychczasowe części serii Gothic były wydawane w Polsce w pełnej lokalizacji językowej, stojącej na bardzo wysokim poziomie. Przez pewien czas wydawało się, że Arcania: Upadek Setarrif będzie pierwszą odsłoną sagi, która nie przemówi naszą ojczystą mową. Tak się na szczęście nie stało.

{youtube}wWG1d99Aj-8{/youtube}
Grę możemy uruchomić w pełnej polskiej lokalizacji (napisy + dubbing pl) lub w wersji kinowej (napisy pl + dubbing ang). Jest to ukłon ze strony CD Projekt w stronę graczy, którzy z jakichś powodów preferują angielskie dialogi.
Jak zwykle na liście polskich aktorów podkładających głos aż roi się od znanych i lubianych person. Rhobar III z charakterystycznym głosem Jacka Mikołajczaka, czy Xardas dubbingowany przez Tomasza Marzeckiego – to tylko czubek tej „góry lodowej”. Kultowy już w Polsce klimat serii Gothic, to wynik nie tylko świetnie wykonanych gier, ale także jednego z najlepszych dubbingów na polskim rynku. Gracze z naszego kraju przywiązywali się do głosów danej postaci równie mocno jak do niej samej. Gdyby Upadek Setarrif był pozbawione pełnej polskiej lokalizacji, jego wartość w moich oczach jako fana sagi spadłaby do minimum.

Arcania: upadek Setarrif to trzeci dodatek w historii serii Gothic. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że jest on jednocześnie drugim z rzędu nieudanym. Twórcy zapowiadali 7 – 8 godzin gry. Okazało się jednak, że czas potrzebny na przejście gry jest krótszy. „Gothic” nie znalazł się nie tylko w tytule dodatku, ale także w samej grze jest jego niewiele. Zawirowania wokół sytuacji finansowej JoWooD oraz ostateczna upadłość niemieckiego wydawcy na pewno odegrały istotną rolę w procesie tworzenia Upadku Setarrif. Wiele pomysłów Spellbound nie mogło być z tego względu zrealizowane. Niemniej jednak jest to tytuł obowiązkowy dla każdego, kto uważa się za fana serii Gothic, bo choć Arcania: Upadek Setarrif nie jest pozbawiona wad, to wbrew niektórym jest to wciąż Gothic.

wordpress theme jazzsurf.com