Oznaki życia od Community Story Project

Jakiś czas temu prezentowaliśmy Wam Zbiór pytań i odpowiedzi dotyczących fanowskiej modyfikacji do Gothic 3 – Community Story Project. Dzisiaj chcemy Wam przedstawić oświadczenie grupy Community Story Team na temat postępu prac nad samym projektem. Oprócz dotychczasowego podsumowania zmian, dołączyli też 9 nowych zrzutów ekranu wraz z opowiadaniem. Jako, że zawsze staramy się prezentować Wam całościowo przetłumaczone materiały a nie tylko selektywne cytaty, dlatego w rozszerzeniu newsa znajdziecie pełny opis podsumowania etapu prac na Community Story Project.

Oh, byłbym zapomniał. Wszystkie nowe screeny znajdziecie w Galerii Gothic 3 – Community Story Project

Dyskusja na forum

 

 

Oznaki życia

By położyć kres wszystkim pytaniom: Nie, nie umarliśmy, możecie być o tym przekonani. Jeśli kiedykolwiek zrezygnujemy z projektu – a nie ma wcale żadnego powodu do tego w tym momencie – z pewnością nie będziemy tego ukrywać. Pod warunkiem, że to nie nastąpi, będziemy dalej pracować, nawet jeśli nie będziemy zamieszczać nowych materiałów na naszej stronie internetowej.
Dlatego też, błagamy Was, byście przestali ciągle pytać o aktualizacje. Nie chcemy wszystkiego ujawniać i niweczyć napięcia, albo poświęcać całego naszego czasu na pisanie newsów – wolelibyśmy raczej zobaczyć mod zakończony najszybciej, jak to się da. Zaufajcie nam, jeśli wybierzemy brak co tydzień ujawniania nowych informacji, będzie to w waszym najlepszym interesie.
Krótko mówiąc, zdecydowaliśmy się na połączenie i opublikowanie małej paczki na zakończenie lata, zawierającej zrzuty ekranu, aktualny status projektu oraz krótkie opowiadanie.

Postępy:

Pomimo, że wielu z nas ciężko pracowało nad testami gry w minionym miesiącu, projekt odnotował wielki postęp. Jak zawsze, trudno jest ujawnić specyficzne informacje bez spoilerowania gry. Zapamiętajcie, że nie pracujemy chronologicznie tylko jednocześnie na wszystkich płaszczyznach, co czyni raczej trudnym obliczenie procentowego postępu gry.
Pierwsze trzy rozdziały są w pełni grywalne, ale nie oznacza to wcale wiele, ponieważ późniejsze rozdziały mają równie ogromne znaczenie. Nasi techniczni spece już przetestowali nową wersję, która zawiera wszystkie poboczne zadania i frakcje. Dział fabuły poświęca czas na pisanie ostatnich dialogów i poprawianiu czwartego rozdziału.
Naszym największym priorytetem na obecną chwilę jest ostatni rozdział wraz z różnymi dialogami, które powinny sprawiać przyjemne wrażenie. Sprawy są bardziej skomplikowane, niż by się to wydawało, dlatego też, prosimy Was o zrobienie nam przysługi: nie narzekacie, jeśli CSP nie będzie grywalne w przyszły weekend.

Zrzuty ekranu:

Dział techniczny odszukał szczególnie ładne zrzuty ekranu, które pokazują wszystkie rzeczy, jakie zmodyfikowaliśmy w świecie gry jak i jego zawartości (jednak niekoniecznie muszą być w stanie końcowym – zawsze istnieje możliwość, że możemy znaleźć coś wartego ulepszenia bądź wygładzenia). Nie chcemy komentować tych zrzutów ekranu: to Wasza, czyli graczy, powinność. Z chęcią wysłuchamy Waszych opinii…

Opowiadanie

Wreszcie, Fenris, nasz scenarzysta, zdecydował podzielić się z nami jedną ze swoich krótkich historii. Opowiadanie poniżej jest o jednym z naszych nowych bohaterów, łowcy nagród Ravenie, którego już poznaliście z drzwi nr 7 naszego Kalendarza Adwentowego oraz którego będziecie mogli spotkać podczas rozgrywki w CSP.

Kłopoty z Najemnikami

Ludzie, zaufajcie i, nic już nie zostało na dzisiaj! Flint błagająco popatrzył na czterech najemników o ponurych twarzach. Los kierował ich każdej nocy do jego tawerny, upijając ich czyniąc niespokojnymi. Nawet bardziej niespokojnymi, dzień po dniu. – Opróżniacie moje antałki jak ogry.

Pieprzysz! Widzę kilka beczek po prawej za tobą! – huknął Spike – Daj nam trochę albo wsadzimy cię do jednej z pustych i potoczymy w dół ulicy! Wybuchnął wstrętnym śmiechem.

Jeden z nich krzyknął – Prawdopodobnie wypełni beczkę swoim własnym potem. Nie żebyś mógł mówić o różnicy – tak czy siak towar smakuje jak szczyny trolla. Kwiląc, właściciel opowiedział – One nie są dla Was. Sprzedałem je do Szalonego Dzika w Monterze.

Spike, niewzruszony, kontynuował: – Gówno nas to obchodzi. Kogo obchodzą obietnice, jakie złożyłeś? Jesteśmy w okolicy elitą i jeśli zażądamy drinka, lepiej, cholera, żebyśmy go dostali.
– Krzywo się uśmiechając, pochylił się do przodu, podpierając się na łokciu – Jeśli chcesz naszej ochrony, masz teraz przynieść te cholerne szczyny. Okrzyki zgody wypełniły wnętrze.

– Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, czemu alkohol smakuje jak szczyny? – doleciał od wejścia głos – Zastraszony właściciel mógł po prostu odlać się do kufla.

Flint odszedł do tyłu, podczas gdy reszta odwracała głowy ku wyjściu. Nastała już ciemność ,przerywana pojedynczymi błyskami światła. Ostry zapach bagiennego ziela przenikał powietrze. Proszę, kogo my tu mamy, żartownisia? Czemu nie wejdziesz i nie powtórzysz tego, co przed chwila powiedziałeś? – szczeknął Spike.

Po krótkiej chwili przed najemnikami stał brudny facet w ciemnej, skórzanej zbroi, jego buty były pokryte skorupą błota, a twarz ubrudzona. Grupka najemników zachichotała – Błazen, hę? Masz za dużą gębę jak na zawszonego faceta jak ty – odezwał się jeden z nich.

Spike błysnął nieprzyjemnym uśmiechem. Flint trzymał się od całej sytuacji z boku.

Nieznajomy miał już i tak kupę kłopotów. Orkowie mało co przejmowali się bójkami pomiędzy najemnikami a włóczęgami. Dlatego Spike był absolutnym czempionem areny w Faring. Ludzie musieli omijać go szerokim łukiem. Ale postać pod futryną prowokowała Spike’a dalej podchodząc i strzepnął tlącą się kurtkę marynarską. Co? Czy to wszystko? Myślałem, że wśród tego zamieszania, znajdę tutaj wojowników mocnych w biciu, ale wszystko co widzę to, że są paplami.

Twarz gladiatora zmarszczyła się z wściekłości, gdy dobywał swoje ostrze – Prosiłeś się o to – Znikąd opadła ręka, która zacisnęła się wokół ramienia z mieczem Spike’a; kopniak w goleń i jego równowaga była zachwiana. Wciąż jeszcze stał prosto – tylko do chwili – zanim uderzenie w podbródek zwaliło go z nóg.

Tak jak tu stoicie, ludzie. Zabierać swojego kumpla i kierujcie się na wzgórza zanim i wy dołączycie do niego na podłodze.

Odwaga najemników jakby opadła po tych słowach; postąpili zgodnie z instrukcją. Flint podał podróżnemu wilgotną ścierkę, by ten wytarł swoją brudną twarz. Gdy nieznajomy odrzucił ścierkę, Flint zdał sobie sprawę, kogo ma przed sobą. Raven, powinienem wiedzieć. Nikt nie rozprawia się z ludźmi sprawiającymi kłopoty tak jak ty.

Ah, powiedzmy, że miałem kiepski dzień. Pobicie tego gościa naprawdę mnie rozładowało. Szkoda, że to nie był assasyn. – roześmiał się łowca nagród.

Więc? Co się wydarzyło?

Cóż – odpowiedział Raven, machnąwszy ręką – Złapałem Paladyna w Monterze, ale jeden z tych przeklętych assasynów zastawił zasadził się na mnie i wystrzelił zatrutą strzałę, uciekając z tym gościem. – łowca nagród uderzył w blat – Jeśli mam rację, assasyn jest w drodze do Cape Dun. Wyślę jutro list do Bufforda. Tyle przynajmniej mogę zrobić, by łajdak nie dostał nagrody.

Flint pokiwał głową ze zrozumieniem. Wiedział o wstręcie Ravena do pustynnych mieszkańców i jak trudnym Hashishin uczynił życie dla myrtańskiego łowcy nagród.

A bagienne ziele?
– zapytał właściciel. – Po co to? Palenie tego spowalnia cię i tylko bogowie wiedzą, że powolni ludzie nie żyją długo w tym świecie.

To na ból. I, nawiasem mówiąc, widziałeś jaki jestem wolny.

– Idź się wykąp w takim razie. Jeśli jeszcze trochę będziesz tu tkwił i trzymał z dala tych śmieci dyszących mi nad karkiem, pozwolę ci tutaj nocować za darmo i dam Ci wszystkie drinki jakie będziesz w stanie wypić za niewielką opłatą.

– I to jest to, co lubię słyszeć


Strona domowa Community Story Project

wordpress theme jazzsurf.com