Arcania – a Gothic Tale – opowiadanie cz.2

Na łamach portalu World of Gothic pojawiła się druga część opowiadania związanego  z Arcania A Gothic Tale. Dla przypomienia dodam, że Autor za pomocą serii opowiadań dotyczących Arcani: A Gothic Tale chce wprowadzić nas w świat gry.

„Ścięta Dziewica” – Nóż

Wystarczył jeden zwinny ruch nadgarstka by Murda zacisnęła linę a kurczaki już zwisały z dachu stodoły. Następnie Murda opróżniła za płotem wiadro pełne kurzych głów i podniosła poplamiony krwią rzeźnicki nóż, który zostawiła na beczce. Nagle usłuszała huk trzaskających drzwi od gospody.

 

Cholerny szczeniak – pomyślała – Zawsze trzaska drzwiami! Gospodyni przelała mleko z dzbanka do wiadra i gniewnie przemaszerowała przez podwórze. Jak tylko doszła do drzwi gospody od razu usłyszała czyjeś chrapanie.- Aha. Znów się obijamy, hę?
Obeszła gospodę od jej lewej strony mając nadzieję, że znajdzie tego szczeniaka i zaciągnie go z powrotem do pracy za te przetłuszczone włosy. Ale jego nie było. Ku jej obrzydzeniu był za to nieznajomy mężczyzna ubrany w czarny płaszcz z kapturem cuchnący gorzałą.
– Raz na wozie, raz pod wozem. Śpi na trawniku zamiast zapłacić za pokój – mówiła jakby do siebie – Powinnam go obudzić dwoma kopniakami w brzuch albo w krocze.
Ale nie zrobiła tego.
– Od tego jest przecież mąż. Niech on się zajmuje tym śmierdzielem!
Murda powróciła do drzwi, postawiła wiadro i nóż, po czym otworzyła potężne podwójne drzwi.
– Ten śmieć dostanie za swoje gdy tylko przyjdzie mąż – powiedziała mozolnie wchodząc do sali. Po kilku krokach zaczęła mysleć.
A co jeśli wypije mleko? Najpierw sprawa mleka, potem mąż – zdecydowała i zawróciła.
Jedyne co Murda zobaczyła wychodząc na podwórze, to brązowa skórzana koszula i ręce zmierzające w stronę jej twarzy.
– Innosie, pomocy! – zawołała w myślach i próbowała krzyczeć, ale silne ręce zacisnęły się na jej ustach.
– Cicho – szepnął napastnik zerkając jednocześnie nerwowo w stronę drzwi do gospody.
Murda go poznała, To był Gonter, myśliwy z Doliny Krwi.
Strach Murdy szybko zamienił się w gniew.
– Łapy precz! – wrzasnęła przez jego palce. Gonter jednak jej nie puścił.
– Nie będziesz krzyczeć, prawda?
Co on sobie myśli? – Murda kipiała gniewem.
– Muszę z tobą porozmawiać na osobności – powiedział Gonter i powoli opuścił ręce. Murda podziękowała mu uderzeniem w twarz.
– Ile razy mam powtarzać? W gospodzie już nie ma miejsc!
Gonter pomasowała policzek. Murda chętnie dorzuciłaby kopniaka, ale w głębi serca była ciekawa o co mu chodzi.
– Czego chcesz?
– Chciałbym cię prosić o przysługę. Ciebie i twoją gildię kupiecką.
– Żadnych przysług – odpowiedziała szybko – Żadnych pieniędzy, żadnej umowy.
– No dobra, dobra, zapomnij o tym. Potrzebne mi są twoje usługi.
– Aha, od razu lepiej.
– Słyszałaś coś o Ethornie? – spytał.
– Wielki Lord! – odpowiedziała z przekąsem.
– A więc jesteś za wojną?
– Wojną? – zdziwiła się – Nikt nie jest za cholerną wojną!
– Słyszałaś swoich parobków? Każdy z nich jest za wojną – odparł wskazując ruchem ręki na gospodę.
– Głąby – Murda ujrzała kilku mężczyzn wystawiających łeb zza progu. – Zawsze gdy kończy im się gorzała zaczynaja wariować. – zwróciła wzrok na Gontera – Ale o jakie usługi chodzi ci dokładnie?
– Ethorn z Setarif opuścił swoją kryjówkę – powiedział Gonter – Chce się zmierzyć z Lordem Tronterem aby zakończyć panowanie Myrtany nad Argaanem raz na zawsze. Krąży plotka, że Ethorn chce zgładzić gubernatora martwego króla gdy wyruszy do Silverlake Castle aby dostarczyć podatki z Thorniary.
– Wszyscy tak mówią! – ucięła Murda, choć tak naprawdę nie miała o tym pojęcia. – Co to ma wspólnego z gildia?
– Władcy Stewark chcą się przyłączyć do Ethorna w walce. Myśliwi z Doliny Krwi będą po jego stronie.
– Jesteśmy kupcami, nie wojownikami.
– Fakt, jesteście kupcami – przyznał Gonter – Więc paladyni nie będą przeszukiwać waszych wozów i nie znajdą w nich kilka paczek broni dla buntowników. Mam rację? Moglibyście przerzucić je do Doliny Krwi. Wyświadczylibyście Ethornowi niebywałą przysługę, jemu i całemu wolnemu Aragaan!
– Żadnych przysług! – ucięła raz jeszcze Murda – Gdy rozgorzeje wojna w Dolinie Krwi, szlaki górskie do Thorniara i Setarrifu będą zablokowane. Jak wtedy będziemy handlować?
– Uwierz mi, nigdy nie było lepszego momentu na walkę – powiedział Gonter robiąc krok w jej stronę – Rhobar II nie żyje, został zamordowany przez walecznego ducha gotowego bronić wolności. Na imię mu Lee i podobno przewodniczy teraz Paladynami ale jego wpływy sięgają tylko Vengardu. Reszta kraju wkrótce stanie w płomieniach. Spójrz tylko na Northmen, wszyscy tam rozrywają się na kawałki. Varant ma wielu króli chcących rządzić samodzielnie. Jeśli powstaniemy teraz, nikt nie przyjdzie z pomocą Tronterowi. Gubernator zostanie sam! Uwierz mi, Murda, wojna o Aragaan rozstrzygnie się bardzo szybko. Nie macie nic do stracenia, wręcz przeciwnie, możecie wiele zyskać po stronie zwycięzców!
Murda uparcie kiwała palcem.
– Nie będzie żadnej umowy!
Myśliwy złapał ją za ramię i przyciągnął do siebie.
Dosyć tego – pomyślała Murda i kopnęła go w kroczę. Gonter padła na kolana.
– Dostałeś to, na co zasłużyłeś!
Odwróciła się i ruszyła w stronę drzwi go gospody. Od razu usłyszała śmiechy i chichoty dochodzące ze środka. Mocno zatrzasnęła drzwi i przedostała się przez tłum do kuchni.
– Belgor! – zawołała – Belgor!
Zapadłą cisza. Wszyscy patrzyli teraz na Murdę. Belgor wszedł do kuchni.
– Co jest?
– Gonter się do mnie przystawiał, świnia próbował mnie macać!
Belgor zbladł, a zaraz potem poczerwieniał ze złości. Szybko podwinął rękawy i przeszedł obok Murdy.
Może nie jest wcale taki najgorszy – pomyślała – Ale dwóch to zawsze więcej niż jeden.
Złapała jednego z młodych chłopaków za kołnierz i popchnęła go w stronę drzwi. Zaraz potem usłyszała jak Belgor otwiera drzwi, więc ruszyła za nim.
Po Gonterze nie było śladu.
– Tam jest, na podwórzu! – zawołał chłopak!
– Gonter, psie! – wrzasnął Belgor – Nadzieję cię na pal, sukinsynu, obiecuję ci to!

 

Mały włos a Murda przewróciłaby się o wiadro.
– Cholera – zaklnęła odruchowo machając rękoma by utrzymać równowagę. Ktoś rozbił dzbanek i wylał mleko.
Coś tu nie gra.
Po chwili Murda zrozumiała. Brakowało noża.
Belgor stał na środku podwórza, wściekłość powoli z niego uchodziła.
– Gonter? – w jego głosie czuć było niepokój.
Myśliwy leżał bez ruchu niedaleko szopy. Z jego pleców wystawał ustóż
Murda pobladła. To był jej nóż.
Belgor ukucnął przy jego ciele i przyłożył dwa palce do jego szyi, a potem odwrócił się w stronę Murdy.
– Mocne pchnięcie – wyszeptał.
Myśli, że to ja – pomyślała Murda.
Spojrzała na martwe ciało Gontera i mokrą plamę na jego koszuli. Nie wiedziała co powiedzieć. Nagle usłyszała czyjeś szybkie kroki.
– Tam! Ktoś biegnie tam dalej przez podwórze! – zawołał Elgan wskazując fajką zza płotu.
Mężczyzna biegł w stronę Lasu Orków. Miał na sobie czarny płaszcz z kapturem.
On wcale nie spał, tylko podsłuchiwał!. Poczuła wściekłość ale też wielką bezradność.
– I o to co mu ta wojna przyniosła – powiedziała spoglądając na drewniany uchwyt noża.

Zakapturzony mężczyzna znikł wśród drzew Lasu Orków.

 

wordpress theme jazzsurf.com