Seria Gothic zajmuje wysokie,
a nawet bardzo wysokie miejsce wśród najlepszych gier RPG jakie kiedykolwiek
wyszły. Pierwsza część była kapitalna, druga trzymała bardzo wysoki
poziom, a dodatek Noc Kruka dawał ogromną frajdę z eksploracji nowego
terenu. Po trzech dobrych produktach przyszedł czas na długo oczekiwanego
Gothic'a 3. Trzecia część serii fabularnie była ciekawa, jednak
kolejne odbijanie miast stawało się nudne. Generalnie produkt nie
byłby taki zły, gdyby nie bugi. Totalnie skopany finalny produkt,
który trafił do odbiorców nie można było nazwać betą. Kolejne
patche (głównie fanowskie) wprowadziły pewien ład w aplikacji, ale
nadal działanie produktu to czysta loteria. Wielu zagorzałych
fanów twierdzi, że Gothic 3 to pierwszy gwóźdź do trumny serii
i po części się z tym zgadzam. W dwa lata po wydaniu "trójki"
na naszym rynku debiutuje samodzielny dodatek o nazwie Gothic 3: Zmierzch
Bogów. Czy znana marka odzyskała dawny blask ? Czytajcie dalej !
Na początku zacznę od opisania
warstwy fabularnej, bo na to chyba każdy czekał najbardziej, a jej treść
była ukrywana w tajemnicy do samego końca. Wojna w Myrtanie zakończyła
się dwa lata temu, nasz Bezimienny bohater wraz z Xardasem przedostali
się do innego wymiaru za pomocą magicznego portalu, a po długiej
wojnie w świecie Gothic'a miał zapanować pokój. Podczas naszej nieobecności
kraina została podzielona na cztery frakcje. Thorus zjednoczył sobie
hordy orków na północy. Gotha stała pod władaniem Gorna, który
bardzo się zmienił. Krwawy władca Gothy jednoczy wojowników i rusza
z atakiem na zamek w Trelis. Po akcie agresji orkowie stają się bezlitośni,
gwałcą , mordują i palą wsie. A ludzie w Myrtanie obawiają się
powrotu krwawej wojny. Lee rządzi wschodnią częścią państwa i
bezradnie rozkłada ręce, po czym postanawia nie mieszać się w konflikt,
bo, jak twierdzi, wszystko uspokoi się samo. Bezimienny zdruzgotany
rozwojem sytuacji postanawia wrócić do naszego świata i po raz kolejny
zaprowadzić porządek. Xardas przeciwstawia się temu pomysłowi i
w innym wymiarze dochodzi do starcia między Herosami.... W Silden pojawia
się Bezimienny.
Więcej fabuły nie będę
wam zdradzał, bo nie mam zamiaru wam popsuć zabawy. Na pierwszy rzut
oka "Bezio" się zmienił, był u innego fryzjera, oraz przyodziany
został w nowy strój początkowy. Po raz pierwszy w historii
serii nie zaczynamy od zera, postać jest na 10 lvl doświadczenia,
i ma rozwinięte pewne atrybuty. Bohater po wymianie zdań z przywódcą
Silden zaczyna wykonywanie zadań, by uczynić Myrtanę spokojną krainę.
I w tym momencie jako gracz dostaje po raz pierwszy w policzek. Od trzech
części i jednego dodatku nie zajmujemy się niczym innym jak ratowaniem
świata, o naszych czynach będą opowiadać nasze dzieci, "trójkę"
kończymy jako najlepszy wojownik Myrtany, a w Zmierzchu Bogów znowu
jesteśmy praktycznie nikim. Mimo wylewnych wykładów bohatera
otrzymujemy zadania dla typowego, nic nieznaczącego, wieśniaka. Idź
tam, zrób to, przynieść tamto, sprawdź czemu gołębie są na dachu,
no i naturalnie walka na arenie. Zwykłe wieśniaki z pałką w ręce
dostają od nas baty i oni mają czelność powiedzieć, że nareszcie
ktoś nauczył nas walczyć. Przyznam szczerze, że jestem zażenowany
taką sytuacją, choć spodziewałem się tego, że znowu będziemy
zerem. I tak niezmordowany heros zaczyna swoją przygodę, w której
ważą się losy świata.
Standardowo jak to w serii
bywa za wykonanie zadania czy pokonanie przeciwnika otrzymujemy doświadczenie,
które zamieniają się na punkty umiejętności. Zdobyte punkty inwestujemy
w atrybuty naszego bohatera, przez co staje się lepszy w danej dziedzinie.
Akcja dodatku dzieje się głównie
na terenie Myrtany. Nie zwiedzimy już pustynnych stepów Varantu, ani
lodowych klimatów Nordmaru. Miasta znane nam z trzeciej części przeszły
kosmetyczny lifting. Pojawiły się nowe budowle, niektóre miasta zostały
bardziej rozbudowane, inne całkowicie zniknęły, ale to nadal ta sama
Myrtana. Zmienili się ludzie, obyczaje, jednak piętno wydarzeń z
Gothic 3 czuć na każdym kroku. Na marginesie, można by rzec nawet,
że to „przerobiona” „podstawka”.
Przed premierą dodatku wiele
mówiło się o nowym systemie walki. Niestety to tylko czcze gadanie,
gdyż system praktycznie w niczym nie rożni się od tego z G3. Zmieniło
się parowanie ciosów, oraz dodano kilka animacji. W końcu duże znaczenie
w walce ma wytrzymałość. Im więcej machamy orężem tym bardziej
się męczymy, a kiedy wytrzymałość spadnie do zera to nie możemy
ani się bronić, ani atakować pozostaje jedynie ucieczka. Władając
zardzewiałym mieczem pokonałem elitarnego wojownika na arenie, bez
większego wysiłku. I co ciekawe obojętnie jaki mam miecz łatwość
pokonywania wrogów jest taka sama.
Wraz z dodatkiem wprowadzono
nowy ekwipunek. Mamy nowe zbroje, broń do walki w zwarciu, oraz nową
dystansową, jednak chciałoby się więcej. Dwa lata to szmat czasu
by wsadzić do gry sporo nowości.
Jak na dodatek przystało mamy
nowy wątek fabularny oraz masę nowych questów. Zadań jest ponad
120 a wykonanie wszystkich zapewnia ponad 20 godzin zabawy co
jak na dodatek jest sporą liczbą czasu.
Niestety zadania są często
banalne, nudne i mało wciągające. Niekiedy by pchnąć fabułę do
przodu musimy bezsensownie latać po mapie i wykonywać zadania przeznaczone
dla wieśniaka. Całe szczęście, że im bardziej brniemy do przodu
tym jest ciekawiej; jednak lekki niesmak umalował się na mojej twarzy
kiedy to zacząłem się dobrze bawić, a tu game over przygody bezimiennego
mam już za sobą.
Nie wiem dlaczego, ale przez
dwa lata Universum Myrtany zmieniło się mentalnie. Chodzę sobie po
mieście, plądruje je, zabijam mieszkańców, a NPC w ogóle nie reagują.
Dziwne, ale mi to na rękę.
Zmierzch Bogów to przyjemny
dodatek o ciekawej fabule gdyby nie...
Masa błędów! Jeśli myślicie,
że wiecie co to naprawdę zabugowana gra, to grubo się mylicie ! Niestety
historia lubi się powtarzać, otrzymaliśmy niedopracowany produkt
tak samo jak miało to miejsce dwa lata temu. Exception acces violation
to tylko jeden z kilku błędów , który wyskakuje wraz z wywaleniem
do Windowsa. Gothic 3: Zmierzch Bogów instalowałem na trzech rożnych
komputerach i o zgrozo na każdym chodził kiepsko! Na moim sprzęcie
gram sobie w GTA IV i inne wymagające produkcje na high detalach, a
taki Zmierzch Bogów często daje mi pokaz slajdów. Mało tego! Gra
ma problemy z Anty-aliasingiem , błędnie pracuje przy trybie SLI.
Gra się okropnie i nawet patch tu nie pomaga. Strasznie niestabilna
i zabugowana aplikacja sprawia, że aż nie chce się grać. Deweloperzy
mieli nauczkę przy Gothic 3, ale chyba nie wzięli sobie wszystkich
błędów do serca.
Niestabilność gry to jedno,
ale kiedy już przez jakiś czas sobie gramy to idzie zauważyć inne
mankamenty. Źle nałożone tekstury, postacie i stwory wsadzone
w budowle. Śmiałem się co nie miara kiedy widziałem rozpruwacza
wsadzonego w płot. Nie wiem może miała to być żywa ozdoba. Bezimienny
to jest Heros pełną gęba, bo tylko on umie chodzić pod wodą! Schodzić
pod ziemię ! Oraz podnosić przedmioty, które nadal leżą. Takich
smaczków jest więcej i nie powiem, żeby pozytywnie wpływało to
na jakość rozgrywki.
Studio CD Projekt pokusiło
się o pełną lokalizację produktu i obeszło się bez większych
zgrzytów. Zdania przetłumaczone są poprawnie, głosy dobrane przyzwoicie,
jednak nadal drażni mnie fakt, że jednym głosem mówi kilkunastu
NPC. Czasem zdarza się też , że głosem Bezimiennego mówi kto inny,
a bezimienny gada głosem swojego rozmówcy. nie mniej jednak
CDP odwalił kawał dobrej roboty i gra się bardzo przyjemnie w pełni
zlokalizowany produkt.
Podsumowując, Gothic 3: Zmierzch
Bogów to przyjemny fabularnie dodatek o wielkim potencjale. Niestety
liczne bugi i niedociągnięcia nie wpływają pozytywnie na całokształt
rozgrywki. Fani Gothica i tak kupią ten produkt choćby mieli instalować
sto patchy, bo kochają tę serię tak jak i ja ją kocham. Po raz kolejny
deweloperzy wepchnęli nam niedopracowany produkt, który można by
śmiało nazwać betą. Dla mnie seria Gothic umarła wraz z nocą kruka.
Liczę jednak, że Arcania: a Gothic Tale nie pójdzie w ślady Gothic
3 i ZB, i sprawi nam graczom miłą niespodziankę. Zmierzch Bogów
jak na dodatek jest grą ciekawą, ale kuleje wykonanie przez co cierpi
cały produkt. Nawet dobra warstwa fabularna nie zachęci graczy do
gry, która wywala błędy co 30 minut. Nie mniej jednak polecam fanom
serii jak i początkującym w grach RPG, bo obok przygód Bezimiennego
przejść obojętnie po prostu nie można.
+ Fabuła
+ To GOTHIC!
+ Bezimienny
+ Klimat
+ Kilka nowości
- Optymalizacja gry
- Zbyt mało nowości
- Stabilność
- Chciałoby się więcej
- bugi, Bugi, BUgi, BUGi, BUGI!!!
_... no i bugi!
Tomasz Kacperowski
Recenzja pisana na rzecz portalu gothic.org.pl oraz gametrance.pl